I po świętach!

Jak co roku, tak i tej wiosny święta minęły niepostrzeżenie. Czas lenistwa, obżarstwa, pewnej zadumy, ale i wielkiej radości przeleciał jak przez palce, pozostawiając po sobie kilka kilo więcej i czekoladowego króliczka na stole i opuchnięte nogi.

I po świętach. Kilka kilo więcej.

Wraz z atmosferą odeszła również piękna, wręcz letnia pogoda. Świat przyniósł zamiecie i dochodzący do samych kości chłód. Metafora? Nie …. Bolesna i smutna prawda.


Ci, którzy także zmagają się z bólem podczas zmian pogody oraz są wrażliwi na warunki atmosferyczne wiedzą o czym mówię.
Ciepły koc? Herbata? Okłady? Tabletki? Niewiele pomaga. Opuchnięte nogi i ręce skutecznie utrudniają życie.

Zmiana pogody, ból i opuchnięte nogi.

I tak właśnie dopadło dziś mnie. Choć nie pierwszy raz, choć nie tak boleśnie to nadal na tyle odczuwalnie, że dzień zmienia się w denerwującą walkę. Walkę ze sobą i organizmem. Walkę z wiatrem.
Podczas długoletniej choroby objawy te często przypominają o obecności tocznia. Niekiedy komicznie atakując dziwne miejsca na ciele. Spuchnięte łokcie wyglądają jak kawałek śliwki uwieszonej na gałęzi, a place niczym małe gruchy niemowlaka 😉


Przejście z łóżka do toalety zajmuje wieki, a sukces zakończony jest kilkominutowym odpoczynkiem. Sytuacje takie niejedokrotnie kończą się nocnymi spacerami, mającymi na celu zagłuszenie dręczących dolegliwości. Niekiedy zwyczajnym „utopieniem bólu” – dobry mocny drink oderwie trochę myśli od tego uczucia 😉

Sposób na złe samopoczucie.


Tak więc leżąc pod kocem, popijając ciepły napój, zatapiam się w świat fikcji i dobrej fabuły filmu, z nadzieją złagodzenia skutków beznadziejnej pogody.

Kocyk i ciepła herbatą sposobem na ból stawów. I po świętach.


Z niecierpliwością czekam na lepsze czasy 😉

Zmiana pogody, ból i opuchnięte nogi

Sposób na złe samopoczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *