Operacja!!!

„A będziesz pipczeć na bramkach?”

„Przejdziesz przez kontrolę lotniczą?”

„Czujesz to w nodze?”

Pierwsze pytania ciekawskich totalnie mnie zaskakiwały, śmieszyły i dezorientowały. Dziś wiem, że nie dzwonię na lotnisku, w sklepie nie biorą mnie za złodzieja, a tytan czuć pod palcami. 😉

Jałowa martwica kości.


Skutki uboczne przyjmowania sporej ilości leków oraz szybki rozwój choroby wymusiły na mnie i lekarzach podjęcie decyzji o wymianie kawałka mnie. Jałowa martwica głowy kości udowej nie dawała żyć, a przenikliwy ból skutecznie je utrudniał.
Wymiana stawu biodrowego – plan działania jak dla mnie brutalny, jednakże właściwie jedyny.
„Uprawiasz sport?”, „Prowadzisz aktywny tryb życia?”, „Postaramy się wstawić trwała protezę” – zapewniali lekarze. Wszystko fajnie – ale czy da się z tym poruszać ?
Początkowo ciężko znosiłam myśl o operacji, jednak wizja ograniczenia bólu i dyskomfortu szybko mnie do niej przekonała.
Młody wiek, konsultacje lekarskie i może choć trochę wdzięku osobistego 😛 sprawiły, iż zabieg odbył się dwa tygodnie po ostatecznym podjęciu decyzji. Czas ten upłynął na rozkminianiu, czytaniu i zbieraniu wszelkich informacji.

Seans filmowy.


Dzień przed zabiegiem, znudzona ponownym pobytem w szpitalu, rozpoczęłam interesujący wieczór z filmem. Jedną z tematycznych projekcji był film „Przebudzenie” w reżyserii Joby Harnold. Wybór filmu jednak nie okazał się zbyt trafiony, jak na tamten czas. O czym był? Nie podobał mi się?
Film był świetny, jednak wizja zdarzeń przedstawionych w fabule ekranizacji pozostała ze mną przez całą noc.
Nie chcąc spamować filmu powiem tylko, iż spotykamy się z bohaterem, który poddany zostaje operacji serca. Jednak przebieg zabiegu jest dość nietypowy i mrożący krew w żyłach… Polecam.

Awake cały film – https://www.cda.pl/video/39598ab

Ten dzień…


Poranek wydawał się dość spokojny. Nerwy i strach powoli ustępowały, a odczucia i czyny były kierowane działaniem „głupiego Jasia”. Od ucha do ucha zaczął tworzyć się niekontrolowany uśmiech, ale tylko do momentu gdy przyszedł lekarz i wyciągnął czarny, niezmywalny marker. Pewnym, zamaszystym ruchem zaznaczył na mym udzie wielki, widoczny krzyżyk. „To tak dla pewności, żebyśmy się nie pomylili i nie zoperowali niewłaściwej nogi”. Śmiać się czy płakać? Żart czy groteska? Dwie godziny później leżałam na sali operacyjnej. Tak. Niestety, jak większość zaczęłam gadać głupoty, a po minucie zasnęłam. Obudziwszy się ujrzałam nogę nad twarzą, a chirurg oznajmił, że będzie szył – na szczęście tą dobrą kończynę 😉 Udało się, pierwszy etap zaliczony. Obawy po obejrzeniu filmu na szczęście były tylko mroczną wizją, a ja obudziłam się w jednym kawałku.

Jałowa martwica głowy kości udowej to już przeszłość. Dziś jednak problem ten dotyka barków. Ból i ograniczenia często utrudniają życie, jednak zawsze można znaleźć kilka pozytywów wynikających z tej sytuacji – „nie noś tego, to ciężkie, masz zepsute barki, daj ja to wezmę.” Więc jak księżniczka przemierzam drogę z punktu A do punktu B otwierając drzwi przed moimi pomocnymi dłońmi… Dziękuję za to. Naprawdę, bardzo mi pomagacie!!!!

Jałowa martwica kości. Stan po operacji biodra.

1 thought on “Operacja!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *