Paleokastritsa i namacalny Raj na Ziemi!

Czas wakacyjny nadal trwa, jednakże obecna sytuacja związana ze światową pandemią skutecznie uniemożliwia nam spełnianie podróżniczych marzeń. Strach, ograniczenia i dla nas – osób przewlekle chorych – wszelkie obawy o własne zdrowie, nie pozostawiają nic więcej, niż wybrać się w podróż we własne wspomnienia. I choć obecnie ciężko jest zaplanować kolejny wyjazd – to nikt nie powstrzyma nas od zwiedzania pięknych miejsc we własnej pamięci. A ja z miłą chęcią zabiorę Was do miejsc, które mnie oczarowały. Czas tam spędzony na nowo wzbudził wiarę, siłę i chęć do życia. Po raz kolejny uświadomił, że choroba nie powstrzyma mnie od spełniania marzeń i cudownego samopoczucie. Zacznijmy więc powrót do przeszłości – Paleokastritsa, wyspy Paxos i Antipaksos – ciąg dalszy greckiej miłości.

Wspomnienia dają siłę

Tego lata pogoda nas nie rozpieszcza. Choć dla większości ludzi jest to dziwne zdanie, a wiele osób nie zwraca szczególnej uwagi na otaczającą nas aurę, to ja niestety wielokrotnie ubolewam. Ubolewam w sensie fizycznym i psychicznym. Męczę się wszelkimi zmianami temperatury i spadkami ciśnienia. Wielu z was – toczniowców, osób chorych lub po prostu wrażliwych na wszelkie zmiany odczuwa z pewnością to samo. Spuchnięte ręce, nogi jak kłody, rozkojarzenie i oczy z ołowiu – opadające powieki sięgające, aż do samej ziemi. Tak właśnie czuję się dziś i przy każdej gwałtownej zmianie pogody. Totalny „nieogar”. Dzień misia. Kocyk, herbatka i wspomnienia. O tak! To właśnie jest sposób na przetrwanie. Tym bardziej, że mogę tymi przeżyciami podzielić się z Wami. Umilić Wam popołudnie, zaciekawić i pokazać piękno życia – choć niekiedy ciężkiego i niezrozumiałego – to zawsze wartego poświęcenia i walki o każdy jeden uśmiech. Mentalną podróż zacznę od pięknej i wymarzonej miejscowości Paleokastritsa.

Paleokastritsa – namacalny Raj na Ziemi

Wyprawa do raju zaplanowana była na cały dzień. Jak zwykle, trochę po kosztach – podróżowanie w piękne miejsca, nie zawsze musi być obarczone wielkimi wydatkami. Ograniczony budżet – sytuacja, która wywoła trochę łez i uśmiechu – bez wątpienia, nie zepsuje nam planów i pozwoli w sposób przyjemny oglądać i dotykać cuda tego świata.

Tak więc, najtańszy bilet Green busa kupiony – nie możemy się spóźnić. Bus jedzie o dwóch godzinach i wraca także tylko dwa razy o określonym czasie. Pełna mobilizacja. Chociaż, jak to zwykle ze mną bywa – wszystko jest w biegu. Czapka, koszula, krem, smarowanie, pieniądze – „nie bierz za dużo, żeby nie zaszaleć i nie wydać ostatnich oszczędności – weźmy 25 euro”. Prosty rachunek 6,80 na bilety, reszta na niewielki obiad. Gotowe ruszamy – nieeee! Jeszcze trzeba wrócić po leki – bez tego ani rusz. I choć jest to podstawowy element wyposażenia każdego wyjścia czy wyjazdu, to ja zawsze o nim zapominam. Jak to się dzieje, że człowiek od ponad 13 lat zażywa kolorowe tabletki 4 razy dziennie, a nadal ma problem zapamiętać, że należy mieć je przy sobie i przyjąć o odpowiedniej porze? Czy tylko ja tak potrafię?

Teraz możemy ruszać – pakujemy się do busa. Jedziemy. Najpierw szaleńczo przez wąskie uliczki miasteczka, omijając wyznaczone przystanki – bo kierowca miał taki kaprys. U nich wszystkie wolno. Grecy nie przejmują się niczym – taka ich natura. Pędzimy wśród pięknej przyrody wyspy, krętymi drogami, za szybami oglądając zielone połacie sadów oliwnych i życie tutejszych mieszkańców. Po około godzinnej podróży, naszym oczom ujawniły się cudowne, nigdy dotąd nie poznane widoki. To faktycznie raj na ziemi. Miasteczko Paleokastritsa, przywitało nas tym co ma najpiękniejszego – rajskie plaże, turkusowa woda, słońce i zabawa. Wysiadamy!!!!

Paleokastritsa i Green Bus

Uroki miasteczka – chcę na łódkę!

Z parkingu, na którym zatrzymywał się autobus, niepozorna dróżka prowadziła na plażę. Kamienisty brzeg morza, przy którym dryfowały malutkie łódeczki. Teraz już wiedziałam, że nie odpuszczę. Że jedna z nich powiezie mnie przez turkusowe wody okolicznych zatoczek.

Plaża i przystań w Paleokastritsa
Łódka na brzegu miasteczka Paleokastritsa

Z pełnym entuzjazmem lecę wyczytać cennik – zupełnie zapominając o ograniczonym budżecie 🙁 wyprawa łódką do pobliskich jaskiń – 10 euro, wypłynięcie na morze i dotarcie do plaży Paradise wraz z wieczornym powrotem 15 euro od osoby. Szybki rachunek – jedziemy na plażę. „O tam jest bankomat, pędźmy”. Jakież było moje rozczarowanie, gdy przypomniałam sobie, że portfel z kartą pozostał w apartamencie. Zbierając więc grosz do grosza, z każdą sekundą moja mina rzedła. 9,20 dla osoby. Brakuje 🙁

„Proszę idź zapytaj powiedz temu Panu, że ja chcę”. „Ja chcę, ale nie mam tyle”. Mój angielski niestety nie pomógł mi w tym momencie i musiałam, jak zazwyczaj w takich sytuacjach być zdana na innych. Udało się. Przystojny Pan o wizerunku znanego aktora Roberta De Niro zaproponował na układ. Wsiądziemy i będziemy się dobrze bawić za cenę 7 euro od osoby. To Ci promocja. Trzeba było wycałować przemiłego Greckiego obywatela. Tak więc ów mężczyzna przemycając nas do łódki zapewnił nam cudowną podróż, pełną niezapomnianych wrażeń. Dziękuję!!!!

Zdjęcie z panem pobierającym opłaty

Czy Pani jest opiekunką tej dziewczynki?

Rejs statkiem był cudowny. Zwiedzanie pięknych, niewielkich jaskini, pokaz „szmaragdowego oka”, opowieści miejscowych, legendy i pełne uroku zatoczki – to coś co do tej pory było dla mnie tylko marzeniem i obrazkiem wyobraźni. Dziś namacalne, takie bliskie i rzeczywiste. Jedyną przeszkodą było stałe pilnowanie czapki – powiew wietrzyku chciał mi ją porwać – a bez czapki podróż mogłaby zakończyć się nieprzyjemnie.

Gorące i palące słońce ochoczo zapraszało na biwak na pobliskich plażach. Ja, z powodu braku możliwości dalszego przemieszczania się po słońcu, jak również długotrwałego chodzenia – mogłam skorzystać tylko z tych najbliższych atrakcji. Wbijając się na najbliższą plażę – rozbiłam swój wakacyjny obóz – parasolka, kocyk, strój UV i ponowne smarowanie. I wreszcie do wody…… na 2 sekundy. Ku naszemu zaskoczeniu, woda była lodowata – idealna do morsowania. Zanurzenie się w niej nie zatem nie należało do najprzyjemniejszych. Jednakże schłodzenie się przynosiło ulgę na kilka następnych chwil.

„Jak stoimy z czasem?”

Cudowny pobyt w miejscowości Paleokastritsa niestety dobiegał końca. I choć do zwiedzenia zostało wiele atrakcji, my postanowiłyśmy ostatnią godzinę posiedzieć w przyjemnym i nieco chłodniejszym zacienieniu.

Niestety wszystkie oszczędności zostały wydane, a dzięki uprzejmości „Pana ala’ De Niro” – pozostały niecałe 2 euro na wodę. Zbawienną, mrożoną, ociekającą lodem wodę!!!!

Usadawiając się pod jedną ze skałek melancholicznie, pełna skupienia, a także zamarzona zaczęłam brodzić po płytkiej wodzie. I nic w tym nie byłoby zabawnego, gdyby nie zasłyszana rozmowa mojej współtowarzyszki z napotkaną Panią polką.

„O dzień dobry! Słyszę, że mówi Pani po polsku. Jak miło spotkać rodaka tak daleko od kraju” (swoją drogą w Grecji i na Korfu roi się od Polaków – więc wydaje mi się, że to nie jest jakieś wielkie odkrycie. No ale, faktycznie, miło). „Na wakacje Pani przyjechała? Ja też, jestem tu z wnuczką………Jestem nauczycielką i wzięłam dziecko na wakacje. A Pani? Pani jest opiekunką tamtej dziewczynki?” I właśnie w tym momencie ujrzałam, jak uprzejma, spokojna i uśmiechnięta kobieta pokazuje ruchem głowy w moją stronę.

odpoczynek w cieniu - Paleokastritsa

Nie bardzo wiedziałam jak się zachować. Nadal sobie brodzić i nie wyprowadzać Pani z błędu? Czy podjeść i podjąć wyzwanie:) Pani jednakże nie wiele zwracając uwagą na moje wyjaśnienie kontynuowała radosną rozmowę. Ja tylko widziałam strumień łez wywołanych uśmiechem na twarzy „mojej opiekunki” – a na wspomnienie o tej sytuacji dziś reakcje jest jeszcze bardziej intensywna. Poniekąd Pani się wstrzeliła, ale jej ton i przekonanie rozbawiło nas do łez.

Paleokastritsa przywołuje również wiele innych ciekawych i radosnych wspomnień. Chociażby spotkanie „Nerdów” – trójki podróżujących młodych Polaków, którzy jakby podążali naszym śladem od samego wylotu, aż po ostatnie dni pobytu w Grecji. Wracaliśmy również w tym samym czasie i o tej samej porze. Po długim relaksującym, pełnym emocji dniu, przyszedł czas na powrót do apartamentu i nabranie sił na kolejne greckie wyzwania.

Widok na zatokę w Paleokastritsa

Wspomnienia ratują życie – Paleokastritsa i jej piękne obrazy

Teraz siedząc i patrząc w okno, za którym widoczne jest jedynie zachmurzone niebo, wyobrażam sobie powrót do przeszłości.

I choć zesztywniałe palce w powolnym tempie przesuwają się po klawiaturze, a spuchnięte kolana ograniczają poruszanie się – ja wędruję dziarsko przez morze obrazów, które pozostały w pamięci. W głowie planuję kolejne wyprawy. A jedną z nich z pewnością będzie powrót do Raju!!!

Poprzednie wpisy:

http://a-zycie-sie-toczy.pl/szpital-uniwersytecki-w-krakowie/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *