Wgłobienie jelita.

Wgłobienie jelita i odwiedziny na oddziale chirurgii.

Rok 2009 był rokiem dziwnym. Niosącym za sobą wiele nieoczekiwanych zdarzeń oraz zaburzeń zdrowotnych – nie koniecznie powstających w procesie rozwoju choroby, którą jest toczeń. Rok ten zdziwił zarówno mnie, jak i niektórych lekarzy. Operacja nogi, sercowe anomalie, echo serca przezprzełykowe oraz wgłobienie jelita cienkiego. Czy to fair?

Wgłobienie jelita – czy to normalne u dorosłych?


Choć wgłobienie jelita zazwyczaj wykrywane jest u maluchów, to ja, jak i cała reszta przekonaliśmy się, że u 22 letniego człowieka równie mocno może dać w … kość.


Dzień jak dzień. Spokojny, z lekką gorączka, bólem stawów i nadzieją na lepsze jutro. Tym razem nadzieja pozostała na szpitalnym łóżku. Zrobiła sobie urlop. A spokój postanowił zaprotestować i ustąpić negatywnym odczuciom.
Choć dziś wydaje mi się, że ból to uczucie, które można opanować, że zawsze jest wyjście z sytuacji krytycznych, to wtedy okazało się zupełnie inaczej. Z pozycji leżącej w łóżku, cierpiącej po cichu, zrobiłam piękny koncert wysokich tonów, słyszalny na pół oddziału warszawskiego szpitala. Zsunęłam się pomiędzy dwa łóżka, zwracając resztki jedzenia do papierowej nerki przyniesionej przez pielęgniarkę. Zaczęło się. Niespodziewane. Nowe. Zupełnie nieprzyjemne. Czy to się skończy? Myśli krążyły wokół skrajnego wyczerpania z bólu i oddawania treści żołądkowej z jednoczesnym oczekiwaniem na ciąg dalszy.

Diagnoza i dalsze postepowanie.


Popędziliśmy karetką w nieznane miejsce. Kolejny szpital. Badania i zdziwienie medyków. Co? Poskręcane kiszki? To się raczej nie zdarza u dorosłych? Operacja? Nie…!!!!!!!
Ufff dostałam szansę. Szansę na oszczędzenie zewnętrznej i wewnętrznej powłoki brzucha. Szansę na to, że problem rozwiąże się sam. Leki rozkurczowe, zakaz jedzenie – to nie jest proste, jak dookoła same smakołyki. Bufet szpitalny i jego zawartość skutecznie zmuszał ślinianki do nadprodukcji enzymu. Bezsmakowe kroplówki, zastępujące soczystego kotleta miały zapewnić mi energię oraz naprostować bebechy. Sprawić, iż płyny i cząsteczki stałe zaczną prawidłowo przepływać przez układ pokarmowy. Dni postu podczas, gdy mój mózg właśnie wtedy miał ochotę na ucztę.
Kilka dni totalnej rozpusty przeszło koło nosa. Właściwie to tylko przy nosie. Niewielki grzeszek ugryzionej szarlotki na szczęście pomógł w procesie leczenia. Zapach okruszków jeszcze bardziej wyostrzał wyobraźnię, a widok oblizujących się ludzi skutecznie podnosił ciśnienie.


Udało się… Po kilku dniach nieustającej walki, modlitw i żarcików, jelitko wróciło do stanu używalności.  Krótki, a zarazem dziwny incydent pozostał w pamięci mojej, bliskich i z pewnością niektórych specjalistów. I choć początkowo groźnie wyglądający, zakończony szczęściem i ulgą.

Na zakończenie.

Czy był w tym ukryty jakiś cel? Czym w rezultacie było to doświadczenie? Czy to tylko kolejny sprawdzian wiary i siły?

Zdarzenia te widocznie mnie wzmocniły. Dodały siły i pewności siebie, a zarazem wiary, że czuwa nade mną nadprzyrodzona moc.

Sytuacja ta pozwoliła mi również ponownie uwierzyć we własne „ja”. Zrozumieć, że walka i pozytywne nastawienie może zdziałać cuda, a odrobina humorystycznego podejścia pomaga przetrwać nawet najgorsze chwile.

Wgłobienie jelita cienkiego - rzadka przypadłość dorosłych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *