Z życia codziennego – kartka z pamiętnika toczniowca.

Za nami długi, czerwcowy weekend. Szkoda! Czas wrócić do rzeczywistości – lecz warto powspominać. Choć różnił się on od pozostałych, niegdyś przeżytych chwil, spędzonych podczas święta Bożego Ciała, to był równie relaksujący – dla duszy i umysłu. Niestety mniej dla ciała. Czerwcowy wypoczynek w czasie pandemii poruszył całą Polskę – a dla podróżujących stał się symbolem korków i wielogodzinnych postojów na drodze.

Kilka dni odpoczynku

Dla mnie osobiście parodniowy czas świąteczny był okresem rodzinnego relaksu. Odpoczynek z bliskimi oraz spędzenie czasu w przyjacielskim gronie wywoływało na mej twarzy uśmiech i zadowolenie.

Początek długiego weekendu miał być szybkim i bezproblemowym przemieszczeniem się do innego miasta i ponownym powrotem do domu. Miał być – bo znudzone, zamknięte do tej pory w domach społeczeństwo wyruszyło na podbój świata. Właściwie to nic w tym dziwnego – słońce, luzowania obostrzeń, urlopy – droga stoi.

Hej! ludzie! Dokąd tak „pędzicie”.

Zakopianka to był najgorszy wybór każdego z nas 🙂 Po niecałych trzech ponadprogramowych nadgodzinach, cel został osiągnięty. Imprezę czas zacząć 😉

Środa, czwartek na,na,na… długi weekend

„Środa, czwartek, na, na, na…
I tak dalej, na, na, na…
I niech stanie w miejscu czas
Zawsze niech już będzie tak, jak dziś”

Podążając za słowami panów z Video

„Życie trwa, to nie film
Nie da się przed końcem wyjść”

Zatrzymajmy ten czas w pamięci. Miły wieczór, spokojny, bez mocnych fajerwerków, ale jakże pozytywny.
Wieczorny drink, ciekawy film, spacer i leniuchowanie.  Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie zmienna, parszywa, duszna, zabierająca oddech pogoda. No!  Poskarżyłam się !!!!
Dla wielu osób, w tym dla mnie, zmienność temperatury o kilkanaście stopni negatywnie wpływa na samopoczucie. Opuchnięte stawy, ból głowy, sztywność w rękach to znienawidzone uczucie „przewlekłych”
Jak sobie z tym radzić?

Rozchodzić? Wyćwiczyć? Stosować okłady? A może zażyć tabletki?
Ja wybrałam nieco bardziej leniwą, egoistyczną i przewrotną metodę.
„Paluszek podajniuszek ” – wiem, że to nieładnie, ale ogólne lenistwo, chwilowa niemoc i roztargnienie szeptały mi do ucha –

„Może ktoś Ci poda!? Poproś o pomoc!! O jak tam stoisz to przyniesiesz?? O tam, tam!”

Oj nieładnie.
A do tego masaż, uciskanie i ugniatanie bolących miejsc – tak to przynosi ulgę 🙂

Czwartkowy dzień rozpoczął się nietypowym porankiem. Dzwonek do domofonu. „Nie otwieramy, jest święto, więc to nie kurier, nie poczta, gości się nie spodziewamy.” Rozległy ton dzwonka nie ustawał. Nagle ku naszym oczom ukazał się pan…. policjant. W głowie zrodziło się milion wizji i czarnych scenariuszy. Serce podeszło do gardła, a puls przyspieszył do niebezpiecznej granicy.

„Na Państwa osiedlu dopuszczono się aktu wandalizmu”- powiedział funkcjonariusz. Poszukujemy właścicieli poszkodowanych samochodów. Na szczęście ucierpiał tylko jeden z naszych pojazdów i to w bardzo nieznacznym stopniu. Debile – że tak się wyrażę, urządzili sobie jakąs kurde „kung fu pandę”, demolując lusterka zaparkowanych samochodów.

Zeznania złożone, dane spisane, poszukiwania ropzoczęte.

Reszta dnia – pomimo kilku kolejnych niemiłych wiadomości, przebiegła spokojnie i z uśmiechem.

Weekendowy spacer – długi weekend pełną parą

Długi weekend

Chwilowa poprawa pogody, a właściwie przejście z klimatu umiarkowanego w tropikalny 🌴🌴🌴 – nie pozostawiło wyboru. Bez wątpienia to czas na spacer.
Obiad w lokalu z pizzą, 33 stopniowy upał, zimna cola i lody. O takk. Lody dla ochłody – sorbet truskawkowy uratował mi życie 🍧🍨🍦
Spacer choć niedługi, to bardzo miły, przyjemny i klimatyczny.
Prażące słońce, nadciągnięty przyczep mięśnia łydki – spowodowany niezdarnym zejściem z krawężnika (na szczęście gleby nie było – to oznaczałoby siniaki na całym ciele, obdrapania, kebaba na twarzy i niesamowitą siarę – było tam sporo ludzi! 😖), duchota i brak kapelutka uniemożliwiły dłuższe chodzenie. Jednak czas spędzony na ławce też był bardzo przyjemny i radosny.

Długi weekend odpoczynek na ławce - zalew nowohucki
Zalew Nowohucki Kraków – https://krakow.naszemiasto.pl/jak-teraz-wyglada-zalew-nowohucki-no-no-no-zdjecia/ar/c1-7669439

Sobotni wieczór filmowy

Sobotni wieczór to drink, whisky z colą i kino domowe. Seans filmowy w gronie bliskich to idealna alternatywa na odpoczynek. W repertuarze znalazły się kryminały, thrillery oraz komedie – dla rozluźnienia i pogodzenia wszystkich uczestników imprezy filmowej.  Późne godziny nocne – a właściwie wczesno poranne, spokojny ton adaptacji i wygodna poduszka utuliła nas do snu.

A wy jakie seanse preferujecie ??

U nas gościły tytuły takie jak:
Upadek Grace
White lines
W głębi lasu

Plagi Breslau

Daddy Cool

itp.

Tak oto w sposób spokojny – choć ciężki dla organizmu minął weekend czerwcowy. W tym roku spędzony w domu, w jakże cudownym i zacnym gronie
Dziękuję wam wszyscy! 😍♥️🌅

A teraz czekamy na kolejny, słoneczny weekend i odpalamy grilla!! 🥓🥔🥓🍖🍗🥩🍺🍹

Poprzednie wpisy:

http://a-zycie-sie-toczy.pl/remisja/

1 thought on “Z życia codziennego – kartka z pamiętnika toczniowca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *